Oświadczam, że jestem autorem wszystkich zamieszczonych na tej stronie styli i tylko ja mam pełne prawo do ich rozpowszechniania. Niedostosowanie się do tego zapisu stanowi naruszenie praw autorskich (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24, sprostowanie:
Dz. U. 94 nr 43, poz. 170).
Jakakolwiek forma rozpowszechniania materiałów zawartych na mojej stronie: sprzedaż, odsprzedaż, wymiana, powielanie, umieszczanie moich styli gdziekolwiek i w jakiejkolwiek postaci
BEZ MOJEJ PISEMNEJ ZGODY
JEST ZABRONIONE.

Ostatnia modyfikacja: listopad 2017
Po prawie czterech latach użytkowania PA50 postanowiłem "iść z duchem czasu" i wymienić poczciwego PA50 na coś nowszego. Wyboru wielkiego w moim przypadku nie miałem - na PA3 mnie jeszcze nie stać, a PA600 wydawał się optymalnym kompromisem cena/jakość.
Decyzja zapadła - kupuję "sześćsetkę". Przywiozłem instrument do domu, oczywiście pierwsze odpalenie - sprawdzam sobie moje style z PA50 - i... MAŁA PORAŻKA!!!!
Pomimo rzekomej kompatybilności wstecznej - style brzmią dziwnie (chyba gorzej niż na PA50). Teoretycznie barwy są podstawione w porządku, natomiast głośności i nasycenie efektami już jest nie bardzo tak, jak powinno być.
Dodatkowo na większości styli pojawiły się zmiany w obwiedniach wybrzmiewania dźwięków (głównie perkusja), co skutkowało np. ciągnącymi się talerzami w stylach. Nie da się na takim ustawieniu grać. Pomaga wejście w edycję perkusji i wykasowanie/wyzerowanie obwiedni a następnie zapisanie stylu.
Po "odsiedzeniu" przy stylach odpowiedniego czasu, wszystko zaczęło grać tak, jak należy - przynajmniej na odpowiadającym mi poziomie. Niestety, ale po tygodniu od przywiezienia instrumentu ze sklepu niestety PRZESTAŁ DZIAŁAĆ PITCH BENDER. Czyli jednak - kolega nie miał pecha - nadal w tych budżetowych instrumentach żałują 5 cm przewodów. No cóż, instrument na gwarancji, ale jak to w moim przypadku bywa - szkoda się pozbywać go na tydzień lub dłużej wysyłając do serwisu - trzeba to spróbować zrobic samemu.
Śrubokręt w dłoń, parę minut, klawisz rozkręcony, lutownica, przedłużenie przewodów, dodatkowe zabezpieczenie w postaci objemki samozaciskowej i gotowe. Cała praca to czas około pół godziny.
Minęły już ponad dwa lata odkąd mam PA600 i poza tym wadliwym benderem na prawdę nic się nie dzieje. Bender po przedłużeniu przewodów też działa cały czas - a na prawdę dość mocno go użytkuję.
"Pełny szacun" dla inżynierów korga za totalne olewanie tych "gorszych" klientów.

KLAWIATURA
Lepsza niż w PA50 ale ogólnie też nie powala. Dalej zostawili mocowanie na plastiku (bez sprężyn) przez co działa jak działa.

WYŚWIETLACZ
No cóż, tutaj mogło by być lepiej. Czułość na dotyk trochę "skrojona". Najlepiej używać do tego wierzchu paznokcia lub po prostu rysika od tabletu. Dotykanie opuszkiem palca jest jednak trochę uciążliwe.

INNE MOJE SPOSTRZEŻENIA
Nie wiem, co zmusiło inżynierów korga do umieszczenia w tym modelu gniazda do słuchawek z tyłu instrumentu, skoro z przodu jest przewidziane na to gotowe miejsce/zaślepka (w PA900 już umieścili gniazdo słuchawek "po ludzku"). Trochę upierdliwe, ale cóż, tak musi zostać, choć może w przyszłości przerzucę to gniazdo do przodu - będzie trochę wygodniej.
Jednak nie przerzucę gniazda do przodu ze względu na kłopot z dodatkowym przewodami, których nie ma gdzie zmieścić. Reasumując, gniazdo słuchawek pozostaje z tyłu instrumentu, niestety.

Korg bardzo fajnie współpracuje z kontrolerem midi BEHRINGER FCB1010.
Jest to uniwersalny pedał/kontroler MIDI. Ma 10 konfgurowalnych przycisków plus 2 konfigurowalne pedały.
Po odpowiednim ustawieniu/zaprogramowaniu kontrolera możemy mieć na przyciskach pod nogą np. zmiany przejść, wybór STS'ów. Do pedałów (są dwa) można przypisać np. volume i modulację. Fajna sprawa, dużo lepiej się gra, gdy nie trzeba odrywać co chwilę roąk od klawiatury. Jedyną chyba wadą tego kontrolera jest to, że do przycisków nie można przypisać komunikatów SYSEX. Wykonanie (jak na firmę Behringer) jest bardzo solidne: metalowa, ciężka obudowa, porządne przyciski - wygląda i zapowiada się obiecująco. Po ponad dwóch latach użytkowania zero problemów. Zakup okazał się dobry (co nie miało miejsca w przypadku miksera tejże firmy).

KRÓTKIE PODSUMOWANIE Korga PA600
Mając tego korga ponad dwa lata i dość mocno go eksploatując, nie zauważyłem żadnych nowych usterek pojawiających się podczas użytkowania. Pitchbender działa prawidłowo cały czas (oczywiście na przedłużonych przewodach), przyciski też funkcjonują bez problemu. Ogólnie, muszę stwierdzić, że było to bardzo udany zakup. Stosunek cena/możliwości/jakość na bardzo dobrym poziomie. Wiadomo, że nie jest to korg PA3X i jakością wykonania mu do niego daleko, ale też jest prawie trzykrotnie tańszy i porównywanie go z Korgiem PA3XPRO za bardzo nie ma sensu.
Porównywałem natomiast niedawno korga PA600 z PA900 - i jak dla mnie - nie ma różnicy w brzmieniu (na nagłośnieniu). Brzmią tak samo - ciężko jest zdecydowanie stwierdzić, że PA900 brzmi lepiej.
Podczas porównania na wbudowanych głośnikach PA900 wypada lepiej, ale to tylko ze względu na to, że ma dodatkowe głośniki wysokotonowe, których w PA600 nie ma.

Poniżej przedstawiam niektóre różnice PA900 w stosunku do PA600:
• pełny sampler z możliwością edycji,
• dwa razy więcej pamięci na dodatkowe sample (192 mb vs 96 mb w PA600),
• karta MicroSD, która robi za dodatkową pamięć (w PA600 ta karta służy tylko jako klucz sprzętowy do rozszerzeń np. musikant),
• lepsza klawiatura z aftertouchem,
• wbudowany procesor wokalowy TC Helicon
• 150 barw panelowych więcej
• Multisample RAM - PA600 ma ich 559, PA900 natomiast 833. Zdecydowanie lepiej wypada PA900.
• dodatkowe pokrętło (można do niego przypisać różne dodatkowe funkcje, np. rezonans, filtry itp.)
• wbudowane dodatkowe głośniki wysokotonowe (przez co odnosi się wrażenie, że 900 brzmi lepiej - na aparaturze brzmi tak samo).
Czy powyższe dodatkowe atuty Korga PA900 są warte około 3000 zł więcej? Każdy musi sam zdecydować co będzie dla niego lepszym rozwiązaniem.
 
Kontakt oraz infomacje:
style@korgpa.eu